Radzików/Łagiewniki/Dzierżoniów

autorka: Ewa Pluta, robotnica kultury
Maria Markowska
data i miejsce urodzenia: 17.12.1924, Korzec na Wołyniu (obecnie Ukraina)
data i miejsce śmierci : 14.05.2020, Radzików
zawód: nauczycielka, działaczka społeczna
Maria Markowska urodziła się w niewielkim, siedmiotysięcznym miasteczku Korzec leżącym w obwodzie rówieńskim. Jej ojcem był Stanisław Muszyński (1893-1932), który przyszedł na świat w rodzinie polskich emigrantów i emigrantek w Rio de Janeiro w Brazylii. Do Polski przyjechał, jak wielu młodych, polskich emigrantów, na wezwanie generała Józefa Hallera, by około 1917 roku wstąpić w szeregi hallerskiej „Błękitnej Armii”. W 1919 roku w Horodnicy na Wołyniu poślubił nauczycielkę Teklę Howorską (1888-1944), która po pierwszej wojnie światowej za tajną działalność edukacyjną została odznaczona przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Prace w szkolnictwie kontynuowała w niepodległej Polsce, wspierała też finansowo zdobne dzieci z okolicy. Jej rodzina była zamożna, miała szlacheckie pochodzenie i od pokoleń związana była z Wołyniem. W domu podkreślano patriotyczne przekonania, równocześnie wyznając idee demokratyczne oparte na tolerancji i otwartości. Po ślubie ze Stanisławem Muszyńskim Tekla wspólnie z mężem prowadziła dużą restaurację „Brazylia” w Korcu, zakupioną ze sprzedaży części rodzinnego majątku Hodorskich w pobliskim Krągliku. Restauracja była miejscem spotkań lokalnej inteligencji oraz osób pracujących w administracji koreckiej cukrowni. Wkrótce na świat przyszła piątka dzieci Muszyńskich, czwórka z nich dożyła dorosłego wieku. Rodzina prowadziła typowe życie dla zamożnej, polskiej szlachty. Otoczeni dobrobytem często odwiedzali krewnych w pobliskich majątkach, angażowali się także społecznie. W 1932 roku dla rodziny nadeszły cięższe czasy, najpierw kryzys wymusił sprzedanie restauracji, potem na tyfus zmarł Stanisław Muszyński. Tekla została sama z małymi dziećmi i swoją starszą matką.
W Korcu Maria Markowska skończyła szkołę podstawową, następnie zaczęła naukę w znanym Gimnazjum Kupieckim Polskiej Macierzy Szkolnej w Równym. Uczyła się w nim jedynie rok, do wybuchu drugiej wojny światowej. Po powrocie do Korca uczęszczała do polskiego gimnazjum, a po wejściu Niemców do miasta pracowała z młodszą siostrą przy przebieraniu ziemniaków. Równocześnie dostarczała paczki żywnościowe dla osadzonych w więzieniu w Równym członków i członkiń Armii Krajowej. Raz została za to dotkliwie pobita przez niemieckich żandarmów, a następnie osadzona na kilka dni w obozie. Dzięki swojemu pochodzeniu szybko opuściła obóz, ale po tym wydarzeniu matka wysłała ją do krewnych do Warszawy, gdzie spędziła prawie dwa lata. Do Korca wróciła już po wyzwoleniu stolicy. W rodzinnym domu zastała tylko swoją nieletnią siostrę Elżbietę. Matka zmarła na tyfus, którym zaraziła się opatrując rannych powstańców. W Korcu niemal od razu aresztowało ją NKWD pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Polski. Wkrótce została wypuszczona, ale z „biletem” na Sybir. Miała szczęście, bo chwilę późnij — w maju 1945 roku — osoby polskie z Korca, także z wyrokami, zostały repatriowane na południe Polski.
Początkowo z siostrą zamieszkała w Wałczu, gdzie kontynuowała przerwaną edukację w gimnazjum. Następnie ukończyła Liceum Pedagogiczne w Gdańsku. Tu nauczyła się m.in. tańców ludowych i choreografii gimnastycznej. W 1947 roku przyjechała do Dzierżoniowa i dostała skierowanie do pracy w szkole w Radzikowie obok Łagiewnik na Dolnym Śląsku. Wyszła za mąż za urodzonego w 1912 roku w Złoczewie na Podolu Włodzimierza Markowskiego. Markowscy byli przedstawicielami pozytywistycznego podejścia do edukacji wiejskiej, charakterystycznego dla nauczycieli i nauczycielek z klasy ziemiańskiej uczących w II RP. Podobnie jak oni uważali, że trzeba walczyć również z analfabetyzmem wśród dorosłych osób chłopskich. Dzieci natomiast nie wystarczy tylko nauczyć czytać, pisać i liczyć. Trzeba im także zorganizować aktywnie i z pożytkiem czas wolny oraz wpajać od najmłodszych lat szacunek dla rodzimej kultury i miłości do ojczyzny. Z takim przekonaniem, wyniesionym również z rodzinnego domu, Maria Markowska założyła Radzikowski Zespół Pieśni i Tańca „Tęcza”, który już w pierwszym roku istnienia odnosił liczne sukcesy. W szczytowym okresie swojej działalności na przełomie lat 60. i 70. liczył pięć sekcji, w tym taneczną, wokalną i gimnastyczną. Zrzeszał wówczas 120 dzieci w różnym wieku. Za oprawę muzyczną odpowiadał Włodzimierz Markowski, za wszystko inne łącznie z szyciem kostiumów, Maria Markowska. Skończyła nawet we Wrocławiu specjalny kurs tańców ludowych. Jej zespół był tak popularny, że przez 15 lat dał ponad 500 wstępów w całej Polsce, zdobywając prawie 30 wyróżnień i nagród. Na Dolnym Śląsku nazywano go „Małym Mazowszem”. Markowska prowadziła go aż do jego rozwiązania w 1977 roku. W międzyczasie wciąż pracowała zawodowo jako nauczycielka kilku przedmiotów w szkołach podstawowych w Radzikowie, Bielawie i w Tuszynie. W 1965 roku założyła Zasadniczą Szkołę Rolniczą w Radzikowie. Następnie, w latach 70., Średnie Studium Zawodowe w Łagiewnikach, w którym przepracowała 20 lat. Uczyła także w Technikum Rolniczym w Łagiewnikach. Działała również w partii Zjednoczone Stronnictwo Ludowe i jako edukatorka występowała na jej kongresach domagając się budowy większej liczby świetlic i domów kultury na wsiach. Także pierwsza w Łagiewnikach drużyna ZHP powstała dzięki jej inicjatywie. Po przejściu na emeryturę pod koniec lat 70. i odchowaniu dwójki dzieci nie zwolniła tępa. Nadal uczyła w szkołach dla dorosłych, zespół artystyczny dla dzieci „Biedronki”, prowadziła dwa Koła Gospodyń Wiejskich w Radzikowie i Stoszowie, Klub Seniora w Dzierżoniowie, a także lokalną sekcję Związku Nauczycielstwa Polskiego dla emerytów i rencistów. Za swoją wieloletnią działalność edukacyjna i aktywistyczną otrzymała 22 medale i odznaczenia. W wolnych chwilach oddawała się pasji pisarskiej, tworząc wiersze o rodzinnych stronach i bajki, których akcja rozgrywała się na Kresach Południowo-Wschodnich. Pieczołowicie porządkowała rodowe archiwum i szukała informacji o przodkach. Kochała zwierzęta. Od chwili przybycia na Dolny Śląsk zajmowała z rodziną mieszkanie w budynku szkolnym w Radzikowie wypełnione pamiątkami i zdjęciami rodzinnymi. Jej syn również został nauczycielem i animatorem lokalnego życia artystycznego. Natomiast jeden z jej wnuków jest znanym dziennikarzem. Maria Markowska zmarła w Radzikowie w 2020 roku.
