Granice nie mają tabliczki „stop”, którą każdy zobaczy. One są zapisane w naszych emocjach i ciele. Kiedy ktoś je narusza, ciało reaguje pierwsze – przyspieszonym biciem serca, uciskiem w żołądku, nagłym rozdrażnieniem. Często bywa, że potrzebujemy dłuższej chwili, by nazwać to, co się stało.
Ile razy zdarzyło Ci się wyjść z rozmowy i dopiero po godzinie pomyśleć: „to co powiedział wcale nie było fajne”? Albo zgodzić się na dodatkowe zadanie w pracy i dopiero wieczorem poczuć złość, że znów to Ty musisz zostać po godzinach? To właśnie moment, w którym granica została przekroczona, choć nie od razu potrafiłaś/potrafiłeś to uchwycić.
Umiejętność rozpoznawania granic zaczyna się od uważności na sygnały w sobie. Zamiast pytać: „czy ta osoba miała prawo tak się zachować?”, warto pytać: „co ja czuję w tej sytuacji?”. Jeśli w środku pojawia się napięcie, poczucie winy albo niepokój – to często wskazówka, że wydarzyło się coś, co naruszyło Twoje poczucie bezpieczeństwa.
Granice bywają subtelne. To może być niechciany dotyk na powitanie, niewinne żarty, które wcale nie są zabawne, albo prośby, na które nie masz siły, ale zgadzasz się z przyzwyczajenia. Trudność polega na tym, że świat rzadko podpowiada: „masz prawo się nie zgodzić”. Wiele osób dorastało w przekonaniu, że trzeba być miłym, że nie wypada odmawiać, że lepiej się dostosować. Dlatego tak wielu dorosłych ludzi dopiero po latach zaczyna zauważać, kiedy ich granice są naruszane.
Spróbuj przypomnieć sobie sytuację, w której po spotkaniu z kimś czułeś/czułaś zmęczenie nieproporcjonalne do tego, co się działo. Być może to właśnie był moment przekroczenia granicy.
