Kontakt z prawnikiem często odkładamy na sam koniec, jakby rozmowa o procedurach miała sprawić, że decyzja stanie się jeszcze bardziej realna. Pojawia się opór: „nie chcę jeszcze myśleć o sądzie, to za trudne”. A jednak to właśnie rozmowa z kimś, kto zna przepisy, wprowadza do sytuacji element przewidywalności.
Nie chodzi tylko o to, by wiedzieć, jakie dokumenty zanieść do sądu. Prawnik potrafi też nazwać konsekwencje decyzji, które w emocjach łatwo zbagatelizować. Wiele osób dowiaduje się dopiero na spotkaniu, że alimenty to nie kwestia „dobrej woli”, lecz obowiązku; że majątek wspólny nie zawsze dzieli się pół na pół; że można wnioskować o mediację, zamiast od razu walczyć w procesie.
Rozmowa z prawnikiem często zmienia też dynamikę emocjonalną. Kiedy mamy jasność co do procedur, spada poczucie chaosu. Łatwiej wtedy podejmować decyzje oparte na tym, czego naprawdę chcemy, zamiast reagować z lęku.
Przygotowując się do spotkania, warto spisać na kartce swoje obawy. Nie tylko pytania o majątek czy dzieci, ale też wątpliwości, które wydają się „za małe”, żeby pytać:
Czy muszę być obecny/a na każdej rozprawie?
Co, jeśli nie stać mnie na kosztownego prawnika?
Czy rozwód musi oznaczać publiczne pranie brudów?
Takie pytania pozwalają uporządkować myśli i sprawiają, że prawnik nie sta
